Kilka rzeczy zmieniło się w moim życiu. Jest mniej nerwowe, mniej wypełnione goryczą niezgody, niechęci i niezrozumienia w nienawiści. Odpuściłem sobie portalową walkę o lepsze wszystko (dla mnie). Nie wdaję się już w nic nie wnoszące pyskówki. Nie dorzucam drewna szyderstwa, kpiny, arogancji i własnych wyobrażeń do ognia przedkładania własnego zdania nad czyjeś.
Nauczyłem się tego wśród obcych mi ludzi, z którymi łączy mnie problem uzależnienia. Nauczyłem się tego od obcych ludzi, których wiedza i doświadczenie pomagają odnaleźć się ze swoimi emocjami i myślami wśród obcych mi poglądów, zdań, opinii, zachowań.
Nauka trwa cały czas, nie zakończyła się jeszcze, nie wiem kiedy i czy się zakończy, jest bardzo, bardzo ciężka.
Czasem walczę z sobą, chcąc wybuchnąć. Chcę nawrzeszczeć na innych : DAJCIE JUŻ, KURWA, SPOKÓJ ! Przestańcie szydzić, kpić, wylewać frustracje, niezrozumienie, nienawiść ! Jeśli tak Wam źle, zastanówcie się jak to rozwiązać a nie podniecacie i zapieniacie się z każdą opinią poniżającą innych, akurat tych, wobec których CZUJECIE niechęć czy inne negatywne uczucia. Po co zatruwacie siebie jadem złości, pogardy?
Tyle słów o tolerancji dla innych czytam non stop. Ale tylko dla tych, którzy są po drodze z tym, co sami uznajecie za dobre. Dla reszty - tolerancyjny stos, tolerancyjne szyderstwo, tolerancyjne wbicie na pal, tolerancyjne zamknij mordę.
Pytanie moje takie - zanim znowu złość zabierze rozum - czy warto uważać siebie za dobrego człowieka, jeśli dla innego, który też tak o sobie myśli, ale działa inaczej, nie znajdujecie ani zrozumienia ani tej cholernej tolerancji?
środa, 9 lipca 2014
wtorek, 1 lipca 2014
Sopot wczoraj,trzydziestego, Sopot dziś, pierwszego.
To wczoraj. Ostatni dzień czerwca.
A to dziś. Pierwszy lipca. Chyba jeden z ulubionych dni dla mnie. Przynajmniej kiedyś.
A to dziś. Pierwszy lipca. Chyba jeden z ulubionych dni dla mnie. Przynajmniej kiedyś.
niedziela, 29 czerwca 2014
W niedzielę wyszedłem i poszedłem kupić pastę do zębów, płytę i książkę. Pasta i książka to rzeczy, które często kupuję. Płyt naszego artysty z kolegami i koleżankami nie.
Olaf Deriglasoff .
Płyta jest jedna ale w środku są dwie. A słucha się jak trzech. Wszystko się zgadza, że hej. I jeszcze dodatkowo odczuwam dumę z inwestycji w sztukę. Czyli ta niedziela będzie dla nas.
Pozdrawiam Olafie :)
Olaf Deriglasoff .
Płyta jest jedna ale w środku są dwie. A słucha się jak trzech. Wszystko się zgadza, że hej. I jeszcze dodatkowo odczuwam dumę z inwestycji w sztukę. Czyli ta niedziela będzie dla nas.
Pozdrawiam Olafie :)
niedziela, 1 czerwca 2014
4.30 w ostatni dzień maja
Czasem bardzo wczesne wstawanie ma swoje plusy...Czasem. Jeszcze tylko na wydarzenia na niebie natrafić jak się uda, jest dobrze. I żeby było dużo przestrzeni, o co w mieście dosyć ciężko :)
poniedziałek, 26 maja 2014
Wrzeszcz w majowy podwieczór
Grunwaldzka koło 20.30, mniej więcej. Słabe zdjęcie to i nie widać jak światło pracuje na urodę okolicy :)
niedziela, 25 maja 2014
Ten czas.
Zmarł.
Jeden z symboli i twórców nieszczęścia, które spotkało Polskę po drugiej wojnie, zmarł. Bez sądu, bez rozliczenia, bez usłyszanego wyroku, bez poczucia wstydu i świadomości hańby. Do końca nie był w stanie ukorzyć się przed ludźmi, przed narodem, który najpierw pomagał niewolić a potem sam trzymał w łańcuchach.
We mnie radości nie ma, w takim momencie ona nic nie znaczy. Jednak nie mogę winić zwykłego człowieka za radość, gdy tyran umiera.
Jest poczucie, że coś ważnego się stało i coś ważnego zakończyło. Czekam teraz na następne dni, na wydarzenia, które pokażą, ilu jest dobrych ludzi wśród nas - i mam na myśli nie tylko tych, którzy będą zmarłego wyklinać czy wychwalać i chodzić pijani szczęściem lub żałobą, także tych, którzy jak ja żałują, że tu sprawiedliwości - nie zemście - nie stało się zadość.
Dobrze, że ten czas nadszedł. W końcu.
Jeden z symboli i twórców nieszczęścia, które spotkało Polskę po drugiej wojnie, zmarł. Bez sądu, bez rozliczenia, bez usłyszanego wyroku, bez poczucia wstydu i świadomości hańby. Do końca nie był w stanie ukorzyć się przed ludźmi, przed narodem, który najpierw pomagał niewolić a potem sam trzymał w łańcuchach.
We mnie radości nie ma, w takim momencie ona nic nie znaczy. Jednak nie mogę winić zwykłego człowieka za radość, gdy tyran umiera.
Jest poczucie, że coś ważnego się stało i coś ważnego zakończyło. Czekam teraz na następne dni, na wydarzenia, które pokażą, ilu jest dobrych ludzi wśród nas - i mam na myśli nie tylko tych, którzy będą zmarłego wyklinać czy wychwalać i chodzić pijani szczęściem lub żałobą, także tych, którzy jak ja żałują, że tu sprawiedliwości - nie zemście - nie stało się zadość.
Dobrze, że ten czas nadszedł. W końcu.
Dworzec był.
Subskrybuj:
Posty (Atom)








